mareks

Z żaru powstaje popiół lub dzieło.

Stanisław Jerzy Lec   

Twój koszyk jest pusty!





























































































1 Marek S. Marek S. Złudna miłość 3:27                     3 pln   Marek S
2 Marek S. Marek S. Nie otworzymy nikomu drzwi 3:19       3 pln   Marek S
3 Marek S. Marek S. Optymizm 4:43       3 pln   Marek S
4 Marek S. Marek S. Bajkowy sen 4:11       3 pln   Marek S
5 Marek S. Marek S. Każdy na niebie gwiazdę ma 3:20       3 pln   Marek S
6 Marek S. Marek S. W moich myślach 4:28       3 pln   Marek S
7 Marek S. Marek S. Nowy dzień 2:33       3 pln   Marek S
8 Marek S. Marek S. Syzyf 3:33       3 pln   Marek S
9 Marek S. Marek S. Na plaży 3:23       3 pln   Marek S
10 Marek S. Marek S. Dziki 3:22       3 pln   Marek S
11 Marek S. Marek S. Moje miasto 3:30       3 pln   Marek S
12 Marek S. Marek S. Horyzont 3:21       3 pln   Marek S
13 Marek S. Marek S. Różowe okulary 3:00       3 pln   Marek S
14 Marek S. Marek S. Kapitalizm - Rok1994 3:57       3 pln   Marek S
15 Marek S. Marek S. Błądząc 3:27       3 pln   Marek S
16 Marek S. Marek S. Kwaśny owoc 2:31       3 pln   Marek S
17 Marek S. Marek S. Asfaltowa rzeka 3:40       3 pln   Marek S
18 Marek S. Marek S. Krople deszczu 4:07       3 pln   Marek S
19 Marek S. Marek S. Zatrzymać chciałbym w sobie 4:02       3 pln   Marek S
20 Marek S. Marek S. Szukam drogi od lat 3:42       3 pln   Marek S
Kup MP3 Music     25 pln     Marek S

Kup  Audio CD     35 pln     Marek S

TEKSTY PIOSENEK Z PŁYTY : Droga na szczyt





KAPITALIZM – ROK 1994



Idę główną ulicą
Ludzie pędzą gdzieś.
Jakaś babcia w śmietniku
Szuka coś, by zjeść.
Trafia mnie na widok
Ładnych aut, ciuchów też
Chciałbym tak jak tamci
Gruby portfel mieć
Kapitalizm teraz pełną gębą mamy
Gonić Europę chcemy – na piechotę.

Wczoraj nieźle zapiłem
Kac mnie męczy znów.
Teraz idę na piwo
Za ostatni grosz.
Miałem być biznesmenem
Wszystko wzięło w łeb!
Nie udzielą pożyczki
Trzech żyrantów mam mieć
Gdzie głupich, naiwnych da się szybko znaleźć,
Do podpisów skłonić, by móc – w świat pogonić.

Miliardowe zyski
I niejeden kant,
Fleszy jasne błyski,
Popularności smak.
Nawet w razie wpadki,
Co się zdarza też,
Miałby kto mnie bronić,
Od kłopotów chronić.
Wszystko dałoby się jakoś załagodzić
Tylko parę osób trzeba – wynagrodzić.

Pośrednictwo pracy
Zna mnie już na pięć.
Do płacenia forsy
Dawno stracili chęć.
Różnych prac się łapię,
By normalnie żyć
Ale to za mało
Biznesmenem chcę być.
Garnitury szyte nosiłbym na miarę,
Szpan i kosmetyki – zrobiłbym wyniki!

COPYRIGHT © 2014 Marek S.  Marek S.     |     ALL RIGHTS RESERVED     |     Regulamin     |     Polityka Prywatności i Cookies     |     kontakt     |     Valid XHTML 1.1     Poprawny CSS!